2010-11-02 22:29
 Oceń wpis
   

 

Dziewczyny właśnie wracały do środka lasu. Były już daleko od miejsca złapania Poochyeny i Absola. Nagle Absol wyszedł z pokeballa.

-Co się stało?


-Wiesz, słyszałam że Absole wyczuwają niebezpieczeństwo. Może coś wyczuł.

-Możliwe. - Nagle w krzakach coś się poruszyło.

-Aaaaa...!!! - Krzyknęła przerażona Vanessa chowając się za przyjaciółką.

Zza krzaków wyszła Skitty!

-To tylko mała słodka Skitty. - Powiedziała Ashly dając Skitty poffinkę, które dostała od mamy na podróż dla pokemonów. Ona z chęcią ją zjadła.

-Chodźmy dalej.

-Zgoda. - Postanowiły i poszły dalej. Po jakiś 5 minutach ich pokemony zostały zabrane, a one wpadły w wielki dół. Zrobił to zespół R.

-Hej co się dzieje!?

-Popatrz to znowu zespół R!

-Zabieramy te wasze pokemony! - Krzyknął Meowth uruchamiając robota, który schował pokemony. Już się szykował by zabrać i bohaterki, ale Ashly wyjęła Poochyene i rzekła:

-Poochyena zaatakuj cieniem kuli! - Na co pokemon nic nie zrobił tylko się spojrzał na trenerkę.

  • O nie ona tego nie umie! - Dziewczyny razem zostały zabrane a robot zabrał pokemony łącznie z Dratini i Absolem w pokeballu.


W jaskini były pokemony złodziei żeby pilnowali czy nie uciekną i w razie czego je powstrzymać dlatego nie było za bardzo co zrobić.


  • Twój tata chyba tu nie przyjdzie no nie?

  • Raczej nie.

  • I co teraz?

  • Czekaj myślę... i nic nie wymyślę. Jesteśmy w kropce, a nasze pokemony zostały porwane.

  • POMOCY!!!!!!! - Krzyczała Vanessa z prośbą o ratunek i myślą że ktoś się zjawi.

  • Też krzycz! Może ktoś przyjdzie.

  • No dobra. POMOCY!!! - Niespodziewanie do dziewczyn przybyła Skitty.

  • Co ty tu robisz?

  • Chyba ona chce ci się odwdzięczyć za pyszną poffinke. - Skitty była gotowa i pewna siebie.

Użyła na przeciwników tylko jednego ruchu by spokojnie ich unieszkodliwić. Był to atak celnej śnieżycy, który zamroził pokemony wrogów. Następnie użyła tego samego ataku na klatkę, w której były uwięzione dziewczyny by zamrozić klatkę. Gdy zrobiła już to użyła stalowego ogona by rozbić ją. Po chwili uwolniła Ashly i Vanesse.

  • Dziękujemy ci Skitty za pomoc, a teraz chodźmy! - Gdy oddaliły się od jaskini widziały już zespół R.

  • Tu jesteście! Oddajcie nam pokemony! - Skitty uwolniła Mudkipa, Murshtompa i Poochyene. Wbiegli do jaskini z powrotem po swoje zamrożone pokemony, a bohaterki pobiegły za nimi. Pokemony wrogów już nie były zamrożone.

W jaskini była wielka dziura u góry. Była noc. Widać było księżyc w pełni.

  • Stójcie!

  • Bo co!? - Zapytał zdenerwowany James

  • Bo tego pożałujecie!

  • Czyżby!? - Przedrzeźniała Jessie

  • Tak! Poochyena zaatakuj stalowym ogonem! - Poochyena wybiła się już szykując ogon do ataku gdy nagle trawiła w miejsce gdzie księżyc rzucał swoje światło i stanęła.

Zaczęła się cała świecić!

  • Co się dzieje!? - Zapytała wystraszona Vanessa

  • Chyba... ona... ewoluuje! - Nie myliła się. Po chwili z Poochyeny zrobiła się Mightyena!

  • Czuje że mamy kłopoty! - Krzyknęli złodzieje.

  • Świetnie!!! Mightyena teraz atakuj!

  • Użyła cienia kuli! Pewnie nauczyła się z ewolucją!

  • Super – Dziewczyny się cieszyły, a zespół R znowu błysną.

  • Gdzie są pokeballe Absola i Dratini?

  • Widziałam że chowali je do worka. Chodźmy!

Z worka nagle wyskoczyła zadowolona Skitty.

Zabrały bohaterki pokeballe i poszły dalej. Po chwili na przeciwko ich wyskoczyła Skitty. Potem Ashly dała jej poffinkę i powiedziały do niej że idą i pożegnały się z nią.

  • Hej popacz. Chyba jest smutna.

  • Wiesz wpadłam na coś... - Poturlała w stronę Skitty pokeballa i powiedziała

  • Może chcesz zostać moim pokemonem? Co ty na to? - Skitty potakiwała głową szczęśliwa. Ciąg dalszy nastąpi...



2010-11-01 21:46
 Oceń wpis
   

-Zobacz! Na górze są dwa pokemony!

-Super! Ja łapie Absola!

-A ja Poochyene! - Dziewczyny rozmawiały widząc wśród gór dwa pokemony typu ciemności. Poochyena patrzyła na Ashly po czym Mudkip ją zaatakował, a w tym czasie Absol zeskoczył na dół do Vanessy.

Widać było że jest gotowy do walki. Był on gotowy do walki. Potyczka trwała jakieś 10min. aż w końcu Absol został złapany.

-Tak! Ashly złapałaś już Poochyene?

-Nie. Właśnie gdzieś uciekła.

-Chodźmy jej szukać! - Bohaterki pobiegły i zobaczyły leżącą pod drzewem Poochyene.

Ashly zaczeła atakować pokemona.

-Pomóc ci?

-Nie, dzięki. Wierze w Mudkipa! - Gdy Mudkip to usłyszał użył bomby błotnej której dotąd nie umiał. Zadowolona dziewczyna złapała upragnionego pokemona i wyruszyły w dalszą drogę.



2010-11-01 20:24
 Oceń wpis
   

Na następny dzień bohaterki wyszły z samego rana pełne energii i ciekawości jakie pokemony zastaną w Hoenn. Poszły więc do lasu gdy nagle szeptem powiedziała Ashly do Vanessy chowając się w krzakach niedaleko małego jeziorka.

-Schowaj się.

-Co się stało?

-Zobaczyłam cudownego pokemona. Zatrzymajmy się na chwilę bo chce go złapać. Zgoda?

-Nie ma sprawy. Jaki to?

-To Dratini. - Odpowiedziała gdy Dratini spała i nagle wskoczyła do wody.

Po chwili dopłynęła do brzegu i Ashly nie mogąc dłużej wytrzymać wyskoczyła i krzyknęła

-Mudkip zaatakuj ją wodną bronią!  

Dratini schowała się gdzieś w wodzie i po pewnym czasie walki Mudkip nie był w stanie walczyć już dłużej.

-Może ci pomóc?

-Przydałoby się. Z góry dzięki.

-Murshtomp walnij Dratini wodną bronią! - Później i Murshtomp padł z sił. Było widać że choć Dratini jest bardzo silna to jednak trochę się zmęczyła.

-Chyba nie zdobędziesz tej Dratini.

-Jest jeszcze jeden sposób - Powiedziała dziewczyna patrząc na jakiś niezwykły pokeball. -Co to za pokeball?

-Dostałam go od mamy. Ma większą moc niż zwykły pokeball, więc jest o wiele większa szansa na złapanie pokemona przy użyciu tego pokeballa.

-No to spróbuj. Nie masz nic do stracenia.

-Racja. Naprzód pokeball! - Pokeball uderzył w Dratini, schował ją i pikał. Dziewczyny czekały w napięciu czy zostanie schwytana czy nie.

-Tak!!! Udało się! Mam Dratini!!!

-Gratuluje!

-Dzięki i dzięki też za pomoc.

-Nie ma za co. To do kąt teraz idziemy?

-Słyszałam że teraz w górzystych terenach jest ich dużo, więc może tam.

-Dobra chodźmy - Postanowiły bohaterki i razem z nowym przyjacielem, a właściwie przyjaciółką i wyruszyły dalej w stronę gór za lasem.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

 




2010-11-01 19:36
 Oceń wpis
   

-Tato!!! - Krzyknęła Ashly wbiegając do domu zdyszana

-Co się stało?

-To długa historia. W skrócie ci powiem że wracając z pokazów jacyś złodzieje pokemona ukradli mojego Mudkipa, Marshtompa Vanessy i 2 pokemony Weroniki

-Gdzie oni są!?

-Przed domem. Dostali się tutaj statkiem.

-Więc chodźmy! - Powiedział tata bohaterki i wybiegł szybko z córką.

 

Przed nimi stał zespół R

-Oddajcie te pokemony

-Bo co nam zrobisz?

-Hmm...- Uśmiechnął się ojciec tak jakby tylko czekał aż to powiedzą

-Skoro nie chcecie po dobroci...

Blaziken pokaż się!

-Myślisz że się przestraszymy twojego pokemona!?

Pokaż się Seviper

Zaatakuj trującym ogonem!

-Blaziken użyj ognistego kopnięcia!

Gdy atak został wykonany wrogowie tylko krzyknęli

- Zespół R błysną - Po czym zniknęli, a pokemony zostały uratowane i wszystko dzięki tacie Ashly.

 

-Bardzo dziękujemy panu za pomoc.

-Dzięki tato

-Bardzo nam pan pomógł

-Nie ma za co to nie było trudne. Do kąt teraz idziecie? Wracacie do Sinnoh?

-Ja tak. Lepiej już pójdę bo robi się ciemno. Do widzenia i jeszcze raz dziękuje za pomoc.

-Nie ma za co. Ashley choć z Vanessą do domu.

 

-No to gdzie teraz się wybieracie?

-Chyba jeszcze zostanę trochę w Hoenn żeby złapać pokemony bo teraz zdałam sobie sprawę że gdyby nie ty i Blaziken to nie miała bym nawet jednego.

Co ty na to? - Spytała przyjaciółkę

-Zgadzam się z tobą. Lepiej będzie jak trochę tu jeszcze zostaniemy. I tak następne pokazy w Sinnoh mają się odbyć za jakiś tydzień.

-A więc idźcie spać, a jutro wyruszycie. Dobranoc

 

Ciąg dalszy nastąpi...



2010-10-31 23:32
 Oceń wpis
   

-Jessie widziałaś ten występ?

-Tak James. Nie dość że silny to jeszcze pięknie się prezentuje.

-Miał. To fakt. - Tak była przeprowadzona rozmowa pomiędzy jakąś dziwną trójka.

 

 

Gdy nasze bohaterki oraz ich znajoma się żegnały zobaczyły sylwetki jakiś dwóch dorosłych osób i pokemona.

-Witajcie-Powiedział pokemon. Był nim mowth.

-My sie znamy?

-Nie, ale naszemu szefowi spodobał się twój Mudkip dlatego naszą misją jest mu go dostarczyć.

-I myślicie że ona go wam od tak odda?

-HAHAHA. Nie będziemy prosić. Weźmiemy go sobie siłą i tyle

-Kim wy jesteście!? - Zapytała zła Weronika

-Jesteśmy zespół R -powiedział Meowth. 

-Jessie

- Oraz James -Jesteśmy złodziejami pokemonów

 

 

 Motto zespołu R
riptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385">
 fot. Opis do filmu

 

Po tych słowach wysunął się wielki robot, który zabrał Mudkipa, Turtwiga i Marshtompa.

-Oddajcie je!!! -  Krzyknęły dziewczyny. Robot powoli zaczął się oddalać.

-Nie mamy więcej pokemonów by zaatakować!

-Nie macie?

-A ty masz?

-Gdy rodzice mnie zabrali do Johto to złapałam parę, ale zostawiłam je w domu. Przy sobie mam tylko jego. Pidgey wybieram cie! Zaatakuj akcją by uwolnić Mudkipa i Murshtompa!

.

Po komendzie znajomej bohaterek Pidgey zaatakował w to miejsce gdzie były pokemony dziewczyn lecz na marne. Nagle wysunęła się z robota metalowa ręka, która złapała i jego.

-O nie. Oni uciekają!

-Gońmy ich!

-Zgoda. - Wszyscy pobiegli za robotem, który po chwili mienił się w dziwny balon.  Odlatywali powoli, aż dolecieli do lasu niedaleko przystani z której bohaterki przybyły ze swojego rodzinnego miasta. Niespodziewanie balon został przebity przez dowcipnego Nuzleafa.

 

Zespół R uciekł na statek z pokemonami.

-O nie! I co niby mamy teraz zrobić?

-Czekajcie - Powiedziała Ashly i podbiegła to marynarza stojącego niedaleko.

-Przepraszam. Dokąd popłynął ten statek?

-Do Hoenn. Ja też tam płynę, więc mogę was podrzucić jeśli chcecie.

-No pewnie. A ty Wera też jedziesz?

-Tak. Muszę odzyskać Turtwiga i Pidgeya!

 

Gdy dziewczyny dotarły już na miejsce to znalazły zmęczony zespół R i schowały się w krzakach.

-Hej. To mój dom!

-No i co z tego!?

-Czasami nie widzisz rzeczy oczywistych. Zaraz wracam. - Powiedziała i pobiegła do domu.

 

Ciąg dalszy nastąpi...

 

 



2010-10-31 22:17
 Oceń wpis
   

-A kiedy jedziemy do Sinnoh?

-Dzisiaj. Jedziemy za jakieś pół godziny. 

-A pokazy?

-Będą w Sinnoh te w Hoenn zostały odwołane. Dziś w wiadomościach mówili. Jesteś spakowana bo ja tak?

-Aha. To podejdźmy szybko do mnie i wezmę rzeczy bo wczoraj się trochę spakowałam.

-Nie ma sprawy.

 

Po jakimś czasie...

Vanessa wzieła już rzeczy i spokojnie dopłynęły do Sinnoh. Na przystań podrzucił je tata Ashly.

 

-Ale tu ładnie...

-No.

D

Dziewczynom bardzo się podobała okolica tak jak i Mudkipowi i Marshtompowi.

Po chwili doszły do sali pokazów. Vanessa poszła na widownię i obiecała kibicować przyjaciółce.

-Teraz wystąpi Ashley z Hoenn oraz jej Mudkip.

-Mudkip, strumień światła!

-Dobrze Mudkip, użyj bomby błotnej do góry.

A teraz szczeknięciem zniszcz te bomy i stalowym ogonem odbij się do góry by wybuch podkreślił twoją moc i siłę. A teraz delikatnie użyj wodnej roni z obrotem - zrób dookoła siebie smugi. Idealnie!

-Przewspaniały występ Mudkipa i Ashley.

Gdy koordynatorka wróciła do poczekalni Vanessa już składała jej gratulacje. Bo chwili ujrzały swoją starą znajomą. Była to Weronika. 

- Hej - powiedziała

-Co ty tu robisz?

-Postanowiłam zostać koordynatorką.

-Nie widziałam twojego występu.

-Dopiero wczoraj dostałam pokemona i...

Uwaga, a teraz wystąpi Weronika z Sinnoh i Turtwig

-O teraz moja kolej. Do zobaczenia. - Odpowiedziała.

Weronika mieszka w Sinnoh. Jest rozpieszczona oraz bogata. Jej rodzice zabrali ją parę razy do Hoenn. Mieszka tam jej babci więc odwiedziny były częste stąd właśnie zna Ashly i Vanesse.

 

Do finałów przeszła Weronika i Ashly, ale wygrała Ashly i jej Mudkip. Dzięki czemu zdobyła swoją pierwszą wstążkęKanto Ribbon

 

Ciąg dalszy nastąpi...



2010-10-31 20:56
 Oceń wpis
   

Dryn, dryn... Dryn, dryn...

- Głupi telefon! Halo...

-No i jakiego wybrałaś startera?

-Wiem że jesteś podekscytowana, ale jest dopiero...   O nie!!! Już 12:15!!! Muszę kończyć. Pa.

 

-Czemu ten debilny budzik nie zadzwonił!!! - Krzyczała i panikowała Vanessa po czym rozwaliła go na strzępy  i zeszła na dół w popłochu.

-Co się tak śpieszysz? - Spytała mama

-Bo jakaś wredna mama mnie nie obudziła! 

-Bo ja nie jestem jakimś budzikiem!

Kłótnia trwała 15 minut. Gdy z krzykiem nagle Vanessa pełna złości uciekła do laboratorium.

 

-Dzień dobry - powiedziała cała zdyszana.

-Wiem że się spóźniłam ale to wina mojej mamy!

-Dzień dobry. Przykro mi ale wszystkie startery już zostały rozdane i nie mam już żadnych.

-Nic się dla mnie nie znajdzie-Błagała profesora i po dziesięciu minutach próśb rzekł

-Jest jedno wyjście, ale...

-Jakie!? Proszę powiedzieć!

-Nie mamy już starterów ale mamy ich wyższe formy. Oto Grovyle, Cumbusken oraz Marshtomp. 

-No przynajmniej coś...

Nie mam się za bardzo co zastanawiać.

Combusken odpada, więc... Wybieram Marshtompa.

 

Po jakimś czasie...

 

-Cześć.

-Cześć.

-I kogo wybrałaś?

-Oto Marshtomp!

-Łał! Jak ci tak szybko ewoluował?

-Nie ewoluował mi. Dostałam takiego bo inne rozdali

-Aha. A ja mam... Tadam! Mudkipa! Jest świetny.

-Nie trzymasz go w pokeballu?

-Nie. Tylko na pokazy, a ty?

-Ja nie mogę bo mnie wtedy atakuje...

-Bierzesz udział w pokazach?

-Nie, ale ty na pewno tak...

-No pewnie. Wiesz bo pomyślałam sobie że popłyniemy do Sinnoh bo teraz tam ma się odbyć najwięcej pokazów. 

-Nie ma sprawy.

 

Ciąg dalszy nastąpi...



2010-10-31 18:31
 Oceń wpis
   

Beedrill leciał bardzo szybko.

Ale nie miał już ze sobą Mudkipa Nagle się zatrzymał

i wylądował.

Ashly natychmiast tam pobiegła.

Był tam cały rój Beedrilli, ale na szczęście spały. Bohaterka zobaczyła uwięzionego Mudkipa, który wisiał na jednej z gałęzi. Zaczęła się do niego po cichu skradać. Po chwili usłyszała trzepotanie skrzydeł. Był to właśnie ten pokemon, który uciekł z laboratorium profesora Bearcha. Zaatakował w Ashly kulą robaka, ale Mudkip widząc to użył szczeknięcia by ją zniszczyć. Ogromna fala powietrzna zniszczyła kulę, a dziewczyna uwolniła pokemona z sieci 

Gdy zszedł wybuch zrobiony wcześniej obudził wszystkie inne Beedrille, które były wściekłe za przerwanie im drzemki i przymierzały się wszystkie do zaatakowania kulą robaka. Nie wyglądało to dobrze.

-Mudkip i co teraz!? - Krzyknęła Ashly.

Na co pokemon wziął na siebie ten atak i wstrzymywał wielki ból. Czegoś takiego Ashly nie widziała nigdy wcześniej. On dla niej był gotów tak się poświęcić... Nagle wyzwolił on jakąś niewyobrażalnie wielką moc!!! Pokonała ona bez problemu całą armię Beedrilli. Po czym padł ze zmęczenia. Dziewczyna wzięła pokemona na ręce.

W tym samym czasie do lasu wbiegł Torchic , który wziął ze sobą pokeball upuszczony przez pomocnika profesora.

Gdy przybiegł dał go bohaterce, a ona schowała tam pokemona dziecka i szybko pobiegła z nimi z powrotem do laboratorium.

-Co tu się stało! - Krzyknął przerażony profesor.

I wtedy wbiegła Ashly dając pokemony profesorowi i mu tłumacząc wszystko.

Po 15 minutach przyszedł profesor z pokemonami.

- Nic nie jest Mudkipowi?

-Nie. Jest tylko wyczerpany i to wszystko.

-A ty wybrałaś już startera?

-Tak. Torchic wykazał się pomyślunkiem zabierając ze sobą tego bokeballa, ale... To Mudkip będzie nim.

Zgadzasz się?

-Madkip! -

-To chyba znaczyło tak - Odrzekł profesor.

To jest twój pokedex i dał go jej.

A to twoje pokeballe.

Dziękuje! Odpowiedziała zadowolona dziewczyna idąc do domu ze swoim nowym przyjacielem.

 

W domu:

-Wróciłam!!!

-No wreszcie! - Odpowiedziała mama

-I kogo wybrałaś - Rzekł Alex po czym wszyscy przyszli do salonu zobaczyć startera Ashly.

-UWAGA! O to... Mudkip!!!

-Wybrałaś Mudkipa!? On jest głupi! Czemu nie wybrałaś Treecko tak jak ci radziłem! - Krzyczał chłopiec, a pokemon delikatnie strzelił w niego wodną bronią. - Bo go nie chciałam.

-Więc dziś idziesz już w podróż?

-Nie, dopiero jutro. Czekam na Vanesse bo ona jeszcze startera nie dostała.

-Aha. To dobrze. Ja już cię spakowałam na jutro.

-Dzięki. - Po rozmowie bohaterki z mamą wszyscy się rozeszli nie pytając już o nic, a dziewczyna zadowolona Mudkipem trenowała sprawdzając jego umiejętności i opowiadając mu co to są pokazy, które odbyć się miały właśnie na następny dzień.

 

Ciąg dalszy nastąpi...



2010-10-31 17:46
 Oceń wpis
   

-O tak! Nareszcie! To już ten dzień w którym mam dostać mojego pierwszego pokemona! -

Pomyślała Ashly. Był piątek. Wiadomo że pokemona dostaje się w wieku 10 lat, lecz ona i Vanessa miały po 11 gdyż rodzice chcieli by jeszcze ten jeden rok się pouczyły. Zgodziły się niechętnie, dlatego teraz dopiero nadszedł czas na wybranie jednego z nich.   Wszyscy byli jeszcze w szkole, ale nie Ashly. Jej mama pozwoliła jej dziś nie iść do szkoły bo wiedziała że to dla niej ważne, a pokemony są rozdawane tylko rankiem około godziny 8:00-9:00. 

-Która godzina? Dopiero 6:00! No nic, jestem taka podekscytowana że nie zasnę. - Po tych słowach zeszła na dół gdzie mama robiła śniadanie, a jej młodszy brat nie wyspany na nie czekał.

- Dzień dobry wszystkim!

-Czemu tak wcześnie wstałaś?

-Nie mogę się doczekać wybrania pokemona!

-A jakiego wybierzesz? - Spytał jej brat Alex.

-Do wyboru mam Treecko, Mudkipa albo Torchica.

-Ja bym wybrał Torchica by później mieć Blazikena

-Powiedział tata, który miał słabość do ognistych pokemonów i sam miał nawet Blazikena.

Miał dużo ognistych bo był liderem sali.

- A ja bym wybrał Treecko - Powiedział Alex.

-A ty, mamo kogo? - Ja nie wiem.

-Halo! To raczej ja mam wybrać.

Po 1 godzinie Ashly już się szykowała do wyjścia.

-Pamiętaj że Profesor Bearch jest niedaleko lasu.

-Wiem mamo.

-Spakowałaś wszystkie rzeczy?

-Tak, tak. Ja już idę.

-Dobrze, ale po wyborze jakiegoś przyjdź tutaj jeszcze, dobrze?

-Dobrze - Odpowiedziała dziewczyna i szybko wyruszyła w drogę.

 

Profesor już czekał na kogoś, gdy właśnie wbiegła.

-Jestem gotowa wybrać swojego pokemona!

-Tylko sprawdzę legitymację... Dobrze, a więc to one- odpowiedzieli pomocnicy Bearcha gdyż on miał jeszcze przerwę na kawę. - O to one: 

Treecko              Mudkip     oraz     Torchic.

-Hmm... No nie wiem. Wszystkie są fajne, ale najbardziej podoba mi się Mudkip i Torchic.

Torchic jest słodki jak nie wiem, ale Mudkip też mi się potwornie podoba - Pomyślała Ashly przyglądając się wodnemu starterowi.

Po chwili przyszedł drugi z pomocników niosący pokeball w ręce, a ponieważ ten Treecko był dowcipnisiem to użył dzikiego pnącza żeby się przewrócił. W jednej chwili on wywinął orła, a pokeball który trzymał otworzył się i wyszedł z niego pokemon. Był nim Beedrill.

Należał on podobno do jakiegoś chłopca, który nie mógł go poskromić gdyż źle się zachowywał, a skoro nie wiedział gdzie jest był zły jeszcze bardziej i chciał zaatakować! Użył Kuli robaka celując w Ashly.

W tym czasie choć psotny to nie zbyt odważny Treecko schował się gdzieś tak jak i Torchic.

Kula już leciała kiedy nagle Mudkip wyskoczył na przeciwko Ashly i użył wodnej broni pchając tą kule. Niestety była ona silna więc popchnął ją tylko w ścianę, która w ten sposób została zniszczona.

Beedrill wykorzystując okazję użył sieci, związał nią Mudkipa i wyleciał razem z nim, ale Ashly nie chciała na to pozwolić i wybiegła za nimi...

 

Ciąg dalszy nastąpi.



2010-10-31 11:32
 Oceń wpis
   

Pokemony Vanessy!

 

Starter: 

Marshtomp

Pozostałe pokemony:

Mismagius

Ampharos 

Grimer 

Vaporeon

Numel

Hippopotas 

Lickitung

Snorunt

Tangela

Volbeat

Hypno

Mankey 

Natu

Poliwhirl

Gible

Burmi

Chingling

Swablu

Illumise  

Murkrow 

 Nosebass

Lucario 

Sudowoodo

Absol

Minun

Gardevoir 

Bulbasaur

Charmander

Squirtle

Gastrodon.  

 

 

1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2013-12-22 01:06
sw-elzbieta.com do wpisu:
Ratujmy Mudkipa!
pozdrowienia :)
 
2013-10-20 23:49
rtvagd do wpisu:
Zespół R
mega blog
 
2013-09-24 22:13
taki do wpisu:
Zespół R
extra blog


O mnie


Kategorie Bloga
 
Ogólne
 




Archiwum Bloga
 
Rok 2010